Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


był dla każdego, zawsze skłonny do zgody; w dyskusyi i w działaniu, ustępstwa do ostatnich granic posuwał. Dziwną miał łatwość jednania serc, przekonywania umysłów, kojarzenia rąk. Wszędzie, a szczególniej w Polsce, tacy ludzie nieocenionej są wartości. „Was ist am heiligsten, zapytuje Göthe. Was die Menschen verbindet. Co jest najświętszego? to, co ludzi między sobą wiąże“. Co nam zawsze przeszkadzało do utworzenia zwartego szeregu, to mniej jeszcze różność zdań jak podobieństwo charakterów, to nasze ja w każdym z nas rozwielmożnione, które z wiedzą czy bezwiednie drugim się narzucało i swoje chciało przeprowadzić, a kiedy nie przeprowadziło, usuwało się na bok. Od stu lat wciąż za to bici, czy dużo zmieniliśmy się? Otóż, w spółeczeństwie tego rodzaju, człowiek, co o sobie nie myślał i nie pragnął aby go widziano, co pytał i słuchał chętnie, w formach łagodny, napozór mięki i niezdecydowany, w gruncie jednak do celu swego dążący niezmiennie, człowiek, o którego prawości i patryotyzmie nie powątpiewano, musiał zyskać powszechne uznanie i drugich za sobą pociągnąć. I tak się też stało z Potworowskim; po roku 1848, stał się niemal wyrocznią w rzeczach publicznych. Wszak niejeden z nas pamięta, jakąto próżnię wytworzyła śmierć pana Gustawa i jak trudno było go zastąpić.
W czasach, o których mówimy, Potworowski był młodszy i tej ogólnej wziętości jeszcze nie posiadał. I on, i pan Maciej, i ci wszyscy, których wymieniłem, tworzyli z przekąsem nazywany „sztab.“ Z nimi to znosił się Marcinkowski i wszystko układało się społem; on dawał inicyatywę, ci składali pieniądze. Jeśli wielką siłą dla narodu jest człowiek rozumny, który idzie przodem i nowe do pracy otwiera pole, to nie mniejszem dla niego błogosławieństwem są ci, którzy za tym człowiekiem stają rzędem a chcą i umieją go poprzeć radą, stanowiskiem, majątkiem. O tych ostatnich u nas najtrudniej. Zdolność pomagania o wiele rzadszą jest u Polaków, niż dar inicyatywy. Gotowi związać swe życie z dziełem, któreśmy sami stworzyli, dla myśli cudzej, choćby najzacniejszej, zbyt często nie mamy serca ni ręki. I dlatego