Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


roboty zbiorowe bywają u nas mdłe, nietrwale; ze śmiercią twórcy kończą zazwyczaj swój żywot. Zacząć potrafim, ale prowadzić dalej dzieło przez drugich stworzone, — kontynuować, — na to nas nie stać, na to nie mamy nawet w naszej mowie wyrazu. Instytucye Marcinkowskiego, których trwanie dobiega w Poznańskiem już blisko pół wieku i które swego twórcę przeżyły oddawna, są bardzo pięknem i pocieszającem zaprzeczeniem owej tak powszechnej u nas niegdyś słabości. Będzie to zawsze chlubnem wspomnieniem, że umieli go otoczyć ludzie wszystkich klas i wsparłszy go rozumnie, stworzyli dzieło, które dziś każdy pojmuje i ocenia, bo wchodzi w program dzisiejszy, ale które wówczas o wiele wyprzedziło ogólne pojecie naszych zadań i obowiązków publicznych.
I o Stanisławie Chłapowskim, z tego pięknego grona wspomnieć tu jeszcze muszę, nie dlatego, bym go kładł na równi z powyższymi, ale że był najserdeczniejszym przyjacielem Jenerała i że miał przytem wielkie, obywatelskie i chrześciańskie cnoty. Już przed wojną dużo w Turwi przebywał; w początkach wojny był adjutantem Jenerała, pod Grochowem stracił konia, pod Długosiodłem ranny; na Litwie kampanią strzelców dzielnie prowadził. Ożeniwszy się z córka ref. Morawskiego, mieszkał w Jurkowie, potem w Czerwonej wsi. Gorący katolik, bardzo oczytany, wywierał wpływ znaczny, zwłaszcza na młodzież, którą w swym domu gościnnym przyjmować lubił i wielu do zasad i do życia katolickiego nakłonił. Skromny, rozgłosu nie szukał, naprzód się nie wysuwał, ale stać na boku także nie lubił i owszem tych, którym ufał, serdecznie popierał.
Był wówczas inny jeszcze mąż wielkiego serca, Edward Raczyński. Ten chodził samopas, a choć to umniejsza jego zasługi, chodził pięknie. Miłośnik nauk, głęboki znawca rzeczy ojczystych, wydał cały szereg dzieł historycznych, pamiętników, edycyj pomnikowych, których zamiłowanie przeszłości w szerszych kołach rozbudził. Pan wielkiego majątku miał przekonanie, że te bogactwa nieczystą nabyte były drogą i sądził, że mu ich niewolno dla siebie używać. Żył w Rogalinie jak najoszczędniej, nowego surduta sobie żałował, ale