Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jenerał począł brać uczniów do swego majątku zadarmo, naprzód sześciu, potem dwunastu na dwa lata. Każdy z nich przechodził z kolei wszystkie gałęzie gospodarstwa, poczem miewał sobie oddany specyalny kierunek jednej gałęzi, ten owiec, ów koni, trzeci robót w polu[1]. Jenerał wszystkich doglądał, objeżdżając codziennie folwarki. A nietylko rolnictwa uczył, lecz i sztuki życia. Wiedział on, że poprawny agronom nic nie wart, jeśli nie jest poprawnym człowiekiem; znał polskie wady: niedbalstwo, lekkomyślność, nieścisłość, niesumienność w wykonaniu. Kto z tych wad poprawić się nie chciał, kto się lenił wstać rano, obowiązków zaniedbywał a szukał wygód i rozrywki, ten długo tam nie postał. Zresztą na rozrywki i fantazye czasu nie było w tym domu, gdzie wszystko szło i dziś jeszcze idzie, tak cicho i regularnie jak w zegarku. Ze starej gwardyi napoleońskiej Jenerał to wyniósł, że służba powinna się odbywać spokojnie i poważnie, a choć w Turwi już go dziś niema, duch jego tam pozostał i wszystkiem jak za życia kieruje. W ciągu lat 40 wykształciło się w tej szkole około 150 uczniów, rozeszli się po całej Polsce, a wszyscy mają jakieś wspólne sobie piętno: powagę w życiu i powagę w działaniu. — Niejeden z moich słuchaczów, który zna jego uczniów, potwierdzi pewno mój sąd: i w nich żyje duch Chłapowskiego! — Kształcąc rządców wiejskich, nie zapominał o kształceniu ludu. Za jego głównie staraniem powstała w r. 1837 Szkółka niedzielna, pierwsze pismo peryodyczne dla ludności włościańskiej. Wyszukał redaktora i nakład wydawcy poręczył. Redaktorem był x. Borowicz, proboszcz w Gryżynie, później w Brodnicy; nakładcą Günther w Lesznie. Zrazu dwory brały po 20 exemplarzy tego pisma i rozdawały je włościanom; było to dla nich nowością, przywykli do niej i przez tę gazetkę wciągnęli się do czytania.



  1. Tu może godzi się wspomnieć, że Chłapowski syna jnła Dembińskiego na czas jakiś do swego domu przyjął, aby się uczył gospodarstwa.