Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I cichą wodę odmieni,
Rzuci na brzegów komysze...


Była to alegorja do Polski.

Jeszcze słów parę chcę powiedzieć o stosunku Polski do Japonji. Pierwszym Polakiem, który pod banderą polską zawitał w XVIII. stuleciu do brzegów Japonji, był konfederat barski Beniowski, który wraz z towarzyszami uciekł z Kamczatki i zawitał do portów japońskich. Lecz wtedy Rzeczpospolita przestała już istnieć; Beniowski, nie wiedząc o tem, płynął pod banderą państwa, którego już nie było. Coś niecoś powiedział on wówczas Japończykom o Polsce, lecz Japończycy rychło zapomnieli o tem. Nie znali nas wcale przez 150 lat niewoli. Polacy byli dla nich jednem z plemion wieloplemiennej Rosji. Pierwszym mężem stanu, który w interesach Polski współczesnej zetknął się z Japończykami, był Józef Piłsudski. Było to w 1904 r. Podczas wojny rosyjsko-japońskiej, starał się Komendant przekonać Japończyków, że mamy wspólnego wroga, wspólnego groźnego sąsiada, który bez względu na to, jaki tam powstanie rząd, jakie będą wewnętrzne jego urządzenia, zawsze drapieżną rękę będzie wyciągał po sąsiady. Mówił im Piłsudski o zaborze polskim, mówił,