Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i w ten sposób widzi się na rozmaitych terasach rozmaitej dojrzałości pola ryżowe.
Japończycy mają mało ziemi uprawnej, nadającej się do kultury ryżu, wszystkiego 4 milj. ha, tj. cztery razy mniej, niż my. Jednakże ta ilość ziemi zdolna jest wykarmić dwa razy większą ilość mieszkańców, niż u nas; bo 70 miljonów Japończyków żyje z pokarmu, jaki dają te 4 miljony hektarów ziemi uprawnej, oraz z pożywienia dobywanego z morza. Łodzie rybackie, które co noc wypływają daleko w głąb morza, przynoszą, rzec można, połowę prawie potrzebnego ludności pożywienia. Pola tamtejsze czyto zasiane prosem, sorgiem, indygiem, czy obsadzone krzewami herbacianemi lub trzciną cukrową, wszędzie noszą ślady czułej opieki człowieka. Japończyka widzimy wciąż w polu, pracującego gorliwie, grzebiącego się w tej roli od świtu do nocy. Chociaż do tej pory wystarcza jeszcze nadbrzeżnej, podgórskiej ziemi na utrzymanie 70 miljonów ludzi, powstają jednak trudności techniczne, gdyż wzrost ludności wyprzedza intensywność uprawy rolnej i wydajność ziemi.
Japończycy doskonale rozumieją, że potęgą narodu jest jego liczebność, że podstawą jego kultury jest gęstość zaludnienia, że jedynie przy pewnej gęstości zaludnienia możliwe są te korzyści współżycia i współpracy czło-