Strona:Wacław Sieroszewski - Ciupasem na Syberję.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

rej imię... chciałbym.... Rozumiesz! Włożysz do swojej koperty...
Kiwnąłem głową i pobiegłem z listem napisanym napoczekaniu do Landego, który już nawiązał konspiracyjne stosunki z miastem.
Zaczęły się gorączkowe przygotowania do drogi, lecz nikt nie mógł się dowiedzieć, czy będzie należał do wyznaczonej partji, czy zostanie. Wielu z tych, co pragnęli zostać, próbowało przenieść się do szpitala, ale udawało się to z wielkim trudem. Zakuci nauczyli się nosić i podpinać na rzemieniach kajdany, otoczenie przyzwyczaiło się rychło do szczęku łańcuchów. Gorzej było z ogolonemi przez pół głowami, oszpeceni nie zdejmowali wcale czapek, nawet spali w nich.
Nareszcie, pewnego dnia, wszedł naczelnik więzienia, wymienił ze sto nazwisk i kazał wywołanym wychodzić „z rzeczami“. Zaczęły się gorączkowe pożegnania. Na podwórzu powstał zatarg z powodu rzeczy, których okazało się tak dużo, że własnemi siłami wygnańcy nie byli w stanie ich unieść. Po długich pertraktacjach władze pozwoliły wynająć parę wozów, aby przewiozły bagaże na kolej. Skazańcy ruszyli piechotą, brzęcząc łańcuchami, niektórzy próbowali śpiewać, lecz szereg otaczających nas żołnierzy naparł na nas z kolbami, wołając:
— Cicho!...
Na rojnych ulicach, przez które przechodzi-