Strona:Wacław Sieroszewski - Bajka o Żelaznym Wilku.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— To ja, Miłościwy Panie, wierny Twój sługa, Bączuś... Daruj, że podpatrzyłem smutek Twój!... Wiem, że monarchowie nie powinni mieć ani smutków, ani radości, że powinni wciąż tylko myśleć o potrzebach swoich poddanych. Tego żąda od nich naród, rycerstwo, wojsko, sejmy... Takich monarchów, co prawda, jest niewielu, ale wiem, Panie nasz Miłościwy, że takim właśnie Ty jesteś... Ty, Królu, jesteś, musisz być zawsze panującym, tak jak ja muszę być i jestem zawsze wesołym, dowcipnym wesołkiem... a przecież i ja... człowiekiem jestem, mam krewnych, przyjaciół, troski swoje, i niezawsze śmiać mi się chce... Więc, Królu Panie, powiedz mi swoją biedę, a może ja ją moją grzechotką odpędzę!... Przecież ja kocham cię, Królu mój, bo jesteś dobry, szczodry i sprawiedliwy, i lubię, jak się śmiejesz z mych żartów wesoło, swobodnie... Ale dawno już nie śmiałeś się, oj, dawno!... Więc powiedz wesołkowi Twemu, Panie, jaki ci ludzki ból dolega!?
— Poczciwy Bączusiu, nic mi na to nie poradzisz, nic! Stało się i już się odstać nie może!... Uległem przemocy w chwili słabości, dałem niebacznie obietnicę i od tej pory nie wiem, co czynić... Dawniej wszystko było jasne, proste, zrozumiałe... teraz tonie zmącone we mgle. I jak z tego wybrnąć, nie wiem, a z nikim się poradzić nie mogę, bo gdybym powiedział to moim dostojnikom, rycerzom, doradcom, padłby zaraz popłoch na wszystkich, mieliby państwo za zgubione, zaczęłyby się zwady, spory, jak zawsze w takich razach... Nieposłuszeństwo, a może nawet bunty i zdrada!... Bo gdyby to, co nam grozi, było zebrane w pewnym miejscu, gdyby to było nieprzyjacielskie wojsko, albo nawet jaki smok, albo dziwoląg okropny i niebezpieczny, — to po dawnemu pchnąłbym nań moich dzielnych wojowników, uderzyłbym sam na czele moich rycerzy i sprawa rychłoby się wyjaśniła. Albobym zginął i na moje miejsce wstąpiłby inny, dzielniejszy Władca, albobym zwyciężył i utrwalił spokój i moje panowanie. Ale niebezpieczeństwo, które grozi teraz, rozsiane jest wszędzie, a nigdzie go niema właściwie; wisi ono jak chmura już nie nad moją tylko