Strona:Wacław Sieroszewski - Bajka o Żelaznym Wilku.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

to znajdowała nowe przeszkody, nowe powody do zwłoki. I za każdym razem Tatura huczał w zamku, rzucał do lochu żołnierzy, karał za byle co dworzan. Co się stało z Czarnolasem, nie mogła się królewna dowiedzieć, gdyż nieporadny królewicz nie umiał się o to wypytać, jej zaś strzeżono teraz pilniej, niż kiedykolwiek. Dopiero w czasie obrzędu zaręczynowego, gdy, pod rękę z narzeczonym, miała przejść pod sklepieniem skrzyżowanych rycerskich mieczy, spostrzegła wśród wojowników Czarnolasa. Stał z ostrzem wzniesionym do góry, cały zakuty w blachy miedziane, jak bronzowy nieruchomy posąg.
— Zdradził, nie poszedł, nie oddał... — pomyślała z bólem królewna. Spojrzała mu w twarz, chcąc, choć wzrokiem, wyrazić swą wzgardę i wyrzut, ale spotkała się z takim pełnym smutku i przywiązania spojrzeniem, że serce jej się ścisnęło ze słodkiej udręki.
— Pewnie nie mógł! — pomyślała. — Biedny!... Cóż robić!... Zginęłam!
Zbielała jej twarzyczka naraz jak ta suknia, którą miała na sobie. Słuchała składanych życzeń, uśmiechała się, odpowiadała i robiła, co wymagały obrzędy, jak przez sen, nawpół nieprzytomna.
A Tatura, ubrany w pyszny, niemal królewski strój, kręcił dumnie wąsa i z góry spoglądał na gromadzących się koło niego i mówiących mu pochlebstwa dworaków. Od czasu do czasu ostrym wzrokiem przeszywał królewnę.
— Dla czegoś niewesoła, królewno?... Powinnaś cieszyć się, gdyż niebawem szczęście, jakie nas spotkało, siły nasze pomnoży i zwyciężymy napewno nieprzyjaciela!
— Czyżby nie lepiej było już po zwycięstwie sprawić wesele? — ostrożnie zapytała królewna.
Tatura zmarszczył brwi.
— O, nie! Położenie państwa wymaga, abym wyruszył do walki już jako mąż Waszej książęcej Mości!
— W każdym razie wątpię, abym mogła tak rychło zebrać się z siłami i dostojnie wypełnić obrządki, przygotować wyprawę.