Strona:Wacław Anczyc - O książce polskiej obecnej słów kilka.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


okładkę nędzny. A cóż dopiero przereklamowana treść »arcydzieła« Worcela! Dla inteligentnego czytelnika otwiera się tu środowisko pomywaczy, kucharzy, kelnerów i — to wszystko.
Prawdziwie piękne wydawnictwa. jak »Pisma« Prusa zbiorowe lub komplet pism Orzeszkowej, to rari nantes in gurgite vasto. Ratują książkę polską jeszcze takie piękne wydawnictwa jak firmy nieodżałowanego artysty bibliofila Mortkowicza, którego dzielna następczyni idzie w ślady tego największego wydawcy polskiego. Takie dzieła, jak ilustrowane »Popioły« Żeromskiego, jak Don Kiszot, jak ilustrowane kolorowe reprodukcje naszych artystów, to dzieła godne stanąć w najpierwszych witrynach francuskich i angielskich. Ratują honor polskiej książki Trzaska, Evert i Michalski i J. Przeworski w Warszawie, R. Wegner w Poznaniu (prześliczne »Cuda Polski«). Poza tym nie ma już ani zamiłowanych drukarzy, ani wydawców Tabula rasa. Inni sprzedają książki, jak inny towar, bawełnę czy otręby, byle handel szedł.
To też zamarły nasze placówki bibliofilskie, znikły prześliczne wydania Towarzystwa Miłośników Książki w Krakowie i Warszawie, jak takież Towarzystwo w Zamościu.
Tak dziś wygląda obraz umysłowej produkcji polskiej. Oby jak najrychlej było inaczej.