Strona:Wacław Anczyc - O książce polskiej obecnej słów kilka.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czył swą karierę samobójstwem, gdy wykrył krociowe deficyty swojego kierownika.
Tak też i księgarstwo polskie przeżyło i przeżywa ciężki kryzys. Dla czytelnictwa polskiego książka nigdy nie była powszednim chlebem. Nasz szczupły zasób inteligencji nie zdołał konsumować nawet małych nakładów książki polskiej. Zubożały czytelnik nie miał na kupno książki, a nowy prąd sportowy wychowania fizycznego oderwał ucznia od czytania książek. Wszak przy maturach uczeń wyręcza się skrótami najlepszych utworów. Piłka nożna na to nie pozwala. Czas na biegach i sportach spędza młodzież o wiele milej, niż nad książką.
Toż samo stało się z polskim księgarstwem nakładowym. Pierwsze firmy, jak Gebethner i Wolff, Arct i inne rozpoczęły produkcję taniego gatunku książek. Gdzież się podziały takie wydawnictwa, jak ilustrowane przez Stachiewicza wielkie albumy Sienkiewicza, jak »Legendy o Matce Boskiej«, jak wydanie artystyczne kolorowe »Chłopów« Reymonta, jak prześliczne miniaturowe wydania naszych klasyków lub małe wydania Tetmajera? Tempi passati.
Dziś produkuje się lichą tandetę drukarską np. »Zaklęte rewiry« Worcela. Czcionki liche, papier — szmata, zasadnicza proporcja formatu stronnicy do papieru szkaradna, rysunek na