Strona:Wacław Anczyc - O książce polskiej obecnej słów kilka.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lant, głównie nie-polskiego pochodzenia, mógł powiększyć ilość »zakładów typograficznych« od razu o kilka tysięcy drukarń, szukając nowej gałęzi przemysłu. To otwarcie wrót przemysłu drukarskiego, rzekomo ze względu na szerzenie czytelnictwa i popularyzację oświaty, otworzyło szeroką drogę beznadziejnej spekulacji i nierealnej obniżki cen druków, produkowanych bez względu na elementarne podstawy kalkulacji. Otwarło to też drzwi propagandzie komunistycznej, obcych krajowi polskiemu elementów. No i ułatwienie fałszowania banknotów.
To były skutki niefortunnej, czysto teoretycznej akcji referentów od zielonego stolika.
W tych warunkach większe zakłady drukarskie nie mogły się ostać, bite przez konkurencję nie tylko cenami, lecz także zwolnieniem od wszelkich przepisów i wymagań ustawy przemysłowej. Inspektorowie pracy, zajęci ustawicznymi strajkami, nie byli w stanie kontrolować niezliczonych przekroczeń ustawy, bo przy wiecznych wykazach statystycznych i coraz to nowych urzędowych formularzach, mimo najlepszych chęci nie mieli na to czasu.
Tak było w miastach. Cóż dopiero mówić o prowincji, gdzie mali drukarze pracowali w razie potrzeby po 12 i 14 godzin dziennie, zajmując wyłącznie niefachowych i niedouczo-