Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Ileż to u nas myślicielstw zwalono?
Nie mamy nigdy cierpliwości męstwa!
Iluż to mężów sromnie rozwieńczono?
Umiemy zawsze zdrady siać przekleństwa!
Iluż kacyków już polską koroną
Intrygowano w nadzieji zwycięstwa?
O, patrzmy wszyscy wybawienia znaków!
Szukajcie królów — ja szukam żebraków!

„Zostaw mnie panie w tym samotnym domu!
Jestem dziwakiem i nie pytam zgoła,
Ani z jakiego twój „Porfir“ jest łomu,
Ani co jemu ma wyglądać z czoła!“ —
Kąkol pomimo wysileń ogromu
Widząc, że takiej twierdzy nie podoła,
Pożegnał jaśnie wielmożnego pana
A we drzwiach szepnął: W połowie przegrana!