Strona:Włodzimierz Stebelski - Roman Zero.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XVIII.

Jestem sam-na-sam z statuą — i dumnie,
Rozkosznie patrzę na dzieło młodzieńcze.
A blask słoneczny spoczął na kolumnie
I skroń Litości w cudną stroi tęczę.
Jutro ta rzeźba już nie będzie u mnie,
Jutro lub nigdy w wawrzyn ją uwieńczę —
Na dzień imienin w kornej złożę dani
Dla moich natchnień miłościwej pani.

Tak mi Tumanek zawieruszył głowę,
Że chcę koniecznie dać tej rzeźbie motto.
A mam ja w sercu motto już gotowe,
Które jest dla mnie ewanielją złotą —
Mam od Janiny hasło życia zdrowe,
Co w każdej burzy opancerza cnotą —
Więc wydobyłem mój talizman święty,
Bilet Janiny tysiąc razy zmięty: