Strona:Władysław Tarnowski - Krople czary - cz. I i II.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jest tylko przepaść dumy – i wulkan bezpłodny –
Przekleństwo tobie wieczne! do końca! bez końca!
Wielkie jako twój geniusz co się zaparł ludu,
Jak samolubstwo twoje, otchłanne – bez cudu,
Jak pycha twa potworne! nad pioruny! słonca,
Niechaj cię żre i pali, choć bólu połową,
Tego, którym dziś naród rozdarty rozpacza,
I pierś rozdarłszy – Bogu w twarz ciska swe rany...
Smutny i w opuszczeniu wiecznego tułacza,
Nad którym się rozpłakać, mogłyby – szatany!
Kiedy mu kraj pustoszą, i hańbią tyrany –
Kiedy ci, którym oddał zapał – krew i życie,
Zaprzedali go wrogom! powstań zemsty dziecię! . .
Niechaj w upokorzenie popadną bez końca,
I niech śniegiem swych czaszek – przerażą wschód słońca!...

(1864 w Styczniu.)



KONIEC.