Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Ostatni sejm Rzeczypospolitej.djvu/449

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kretna kwatera sprzysiężonych i poczta. Maciuś z bryką i parą koni miał pozostać. Wydawszy te rozporządzenia, pomimo burzy, jaka się rozpasała nad miastem, ciemnicy, wichru i piorunów bijących jeden po drugim, poleciał do kramów i handlów kupować gościńce. Srodze się wyekspensował, ale nie przepomniał o nikim, każdemu coś przeznaczając. Z dziecinnem prawne uniesieniem pakował te skarby w łuby, ciesząc się z góry zdziwieniem i radością obdarowywanych.
Postanowił wyjechać bez pożegnań z nikim, a dopiero z Grabowa rozpisać usprawiedliwiające się listy, ale przed wieczorem przysłał po niego Prozor, który się był spóźnił na zjazd sprzysiężonych, przez jakieś przygody, i zażądał mieć o nim relacyę. Na nieszczęście, wszyscy wtajemniczeni już wyjechali, nawet Jasiński był się oddalił z Grodna, więc rad nierad musiał wypełnić powinność.
Bowiem K. Prozor, wielki oboźny litewski, był filarem insurekcyjnych zamierzeń i najpierwszym inicyatorem zbrojnego powstania. Pan to był przytem oświecony, możny, wielkiego serca i poważania w całej Litwie, o którego powolność zabiegała nawet Imperatorowa, próżno nakłaniając go do siebie obietnicami łask i orderami, gdyż szczęście i wolność ojczyzny przekładał nad wszelkie honory, składając jej w ofierze całą duszę, wszystkie dni żywota i znaczną fortunę. W liczbie ówczesnych paniąt i wielmożów, co, jak stado sępów, kruków i szakalów, rozszarpywali powaloną Rzeczpospolitą, zdawał się jedynym orłem, broniącym jej istnienia.