Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Ostatni sejm Rzeczypospolitej.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Już czas, panie poruczniku! — przypominał Kacper, podając mu długą, wojskową kapotę.
Ubrał się, popatrzył jeszcze raz na zegarek i westchnąwszy ciężko jakby nad grobem własnego szczęścia, zawołał rozkazująco:
— W drogę! — I ruszył naprzód, jakby w gwałtownej ucieczce.