Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Insurekcja.djvu/265

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rowski — cerulików; J. Sierakowski — rzeźników; Meysner — mydlarzów; Dybiński — kowalów; Fischer — kuśnierzów; Korn — jubilerów i złotników; Oswald — stolarzów; Rochus Schlechtinger — kotlarzów; Szczepański — introligatorów; Mathias Bauer — blacharzów; Nobis — piernikarzów; Sobociński — rymarzów; Gungemus — zegarmistrzów; Chądzyński — krawców; Kiliński — szewców; Szczerbiński — rybaków; T. Jakimowicz — mieczników i t. d. Lista starszej czeladzi okazała się znacznie dłuższa.
Kiliński odczytywał zwolna i raz po raz wynurzała się z tłumu jakaś twarz i odzywał się coraz to inny głos. Zaręba, mając przed sobą drugą listę, podkreślał ołówkiem każde wymienione nazwisko, przyglądając się ludziom z ciekawością.
Po skończeniu ks. Meier wystąpił z krótką przemową:
— Obywatele! — wołał nizkim, przejmującym głosem, tocząc zapalczywemi oczami po twarzach — zbliża się święta chwila walki. Już drżą tyranowie! Już lud podnosi miecz karzący, już świta zorza sprawiedliwości! Lada godzina rozlegnie się krzyk: »Do broni, obywatele! Za wolność, równość i niepodległość!« Więc i nadchodzi pora, byśmy się przed Majestatem Ojczyzny związali przysięgą, jako stawamy przy niej i bronić jej będziemy wszystką mocą i do ostatniego tchu.
Ubrał się w komżę i stułę, krzyż podniósł do góry. Dwóch ludzi stanęło przy nim z zapalonemi gromnicami. Zaręba, wydobywszy szablę, przybrał postawę przepisaną.