Strona:Władysław Orkan - Nowele.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wiednia na ręce posła wrogiej nam narodowości?...
— A ja ci powiem, Michale, coś lepszego...
— No?...
— Złączcie się razem i solidarnością silni — wy, bracia jednego zawodu, stworzywszy swój własny organ, który by był wyrazem waszego położenia, rozwińcie swój program, który by odpowiadał chęciom waszym, rozwińcie go społeczeństwu przed oczy!... Dalej — zjednoczeni kształćcie się samopomocą!... Inteligencja wy, szczepiciele oświaty, wybujajcie ponad jednostki innych zawodów!... A wtedy — wy, silni, możecie stanąć śmiało i rzec społeczeństwu: „My, odłam inteligentny z pośród was, — żądamy stosownego wynagrodzenia za naszą pracę!...“ Sejm, jeśli jest reprezentacją narodu, musi ustąpić waszym żądaniom.
— Bardzo to ładnie — przerwał pan Michał — w teorji rzeczywiście cudnie się przedstawia!... Wszak mamy swój organ...
— Który nędzę stuoką kreśli i jest głosem krzyczącej mewy, głosem, w którym drgają tylko struny rozgoryczenia!...
— Bo inaczej być nie może!...
— Może. Jeśliby ten organ występował imieniem tych jednostek, które, same inteligentne, pełne nauki, a przy tym pełne ideałów i poświęceń, rzuciły się na ten gorzki zawód — to zgoda;