Strona:Władysław Orkan - Nowele.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


w kupce przy drzwiach, razem rzuciły gospodarzom: „Ostańcie z Bogiem!“ i razem wyszły do sieni.
Naraz podniosły straszny wrzask i wpadły poprzerażane, do izby.
— Ratujcie, wszyscy święci! Niebożyczka sie w trumnie rusza...
Wszyscy się w domu potrwożyli. Ale starsi gazdowie, nieco śmielsi, wzięli światło i wyszli wyjrzeć do sieni, a za nimi w kupie młodzi. Patrzą — a niebożyczka, wyrzucona z trumny, leży na ziemi, a trumna zamknięta.
Porębski stary mocno się obruszył.
— Nie! taki figiel, to już żaden śpas...
— Trza ją napowrót włożyć.
Podjęli wieko — a tu w trumnie leży Kasper doznaku umarły.