Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ocyganił” — myślę. — „Moze tu przecie jest ludzi więcy ućciwych, jak nie”.
Zaraz na drugi dzień rano prosiłech pana mojego, coby mi tyz pokazał, ktorędy sie idzie do świętego Pietra abo Pawła, bo bych tyz chciał podziękować Bogu, ize mnie tu scęśliwie i tak niespodziewanie doprowadził. Pan zaś był telo dobry, ze sam sie ohfiarował ze mną iść na miejsce.
Przyszlimy przed kościół świętego Pietra i tamech sie piersy raz w Rzymie zacudował. Kielo tyz to stopni trza przejść, zanim sie wejdzie do kościoła! Budownicowie przez to pewnie to chcieli pokazać, ze telo stopni jest do nieba.
W kościele w środku nie jest tak pieknie, jak u świętego Marka w Wenecyi, ale tyz za to gmasysko okropne — pięć naskich kościołów w nim by sie letko schowało. Zastanowiło mnie to, ze ludzi nieduzo było, w kościele. U nas sie gnietą, kościół ni moze pomieścić i na polu stoją pod dzwonnicą, a tu taka przestroność i nikogo prawie. Mse święte sie odprawiały, a mało kto ich słuchał. Kielkoro pań i panów chodziło od jednego ontarza do drugiego, jakby za jaką pokutę; niektorzy modlili sie z cyrwonych ksiązek, podobnych, jak mój pan miał. Ja sie tyz pomodlił, jakech umiał, niewycytajęcy, podziękowałech. Panu Jezusowi za wsyćko, cegom nie godzien, i świętemu Pietrowi, ohfiarowałech parę paciorków — zreśtom nie było tam juz co robić.