Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wam ta do głowy przydzie. A jakbyście zaś, wiecie, utknęli w połówce — bo i to sie może trafić — i nie wiedzieli, co dalej, to najlepiej nie pokazować po sobie, ino o cemsi pocąć, natenprzykład: o płocie, co sie go na drodze spotka, abo o przelatującym piesku... historyja sie bez to jesce prawdziwsa wyda, a tymcasem dalse przydzie. Choć to w pisaniu może nie potrzebne, bo macie cas podumać. Ino, jak powiadam: górnie! zawdy górnie!...
— Choć niby o nicem, to tak, jakby o wielką rzec chodziło! Tak, moi mieli. Ale widzę, ze wam sie juz dłuzy, boście sie tyz i doś dziś natrudzieli... No, ostańcie z Bogem. Spotkamy sie kiedy, to se znowu ugwarzymy. A nie zabaccie zapłacić i za mnie. No, miejcie sie dobrze.
I wyszedł Baja... a powieściopisarz ostał jeszcze... dziwnie rad, że w bliskości nikogo nie było.