Strona:Władysław Orkan - Herkules nowożytny.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zarzucić, ale o szczegóły podobieństwa mniejsza. Główna rzecz: gest, postawa. Oto co jest.
Dotąd miał tylko poczucie swej napoleońskości, a teraz widzi siebie.
— Portret nie śmie mylić — zapewniał się.
Spływały też nań, można by rzec, z tego portretu nowe siły, ambicje nieograniczone i oczywistość potęgi. Majestatem napełniony kroczył dumnie po swych „apartamentach wersalskich“, a uderzał w jego postaci z daleka główny atrybut wielkości: gest i postawa. Od czasu do czasu wyrzucał z zaciśniętych ust rozkazy krótkie i stanowcze. Na przykład: — Niech się stawi przede mną prefekt departamentu Koninki (to niby wójt z Kominek) dla zdania mi rachunków konkurencji kościelnej.
— Malarzowi Davidowi wydać z kasy pięć złotych forszusu.
Albo:
— Zawołać mi Tayleranda; chcę z nim omówić kwestję odpustu.
A widzieć go na przykład wtedy, gdy stanąwszy na ganku wołał ku stajniom:
— Te, Ney! Dałeś koniom owsa?! —lub jak grom krótko: — Zaprzęgać!
Albo przez sienie w stronę apartamentów niewieścich:
— Józefino! Nakryj do obiadu!
Tak mógł tylko rozkazywać Napoleon.