Strona:Władysław Ludwik Anczyc - Zakopane i lud podhalski.djvu/12

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    W obejściu (z wyjątkiem niektórych, znanych z gburowatości) są bardzo uprzejmi i rozmowni. Góral lub góralka nie przejdą koło ciebie, żeby cię nie powitali pochwaleniem Jezusa Chrystusa i przystają natychmiast, rozpoczynając rozmowę, a wdawszy się raz w gawędę, rozmawiają bez końca, tak że trudno się od nich odczepić. Lud ten żyje w ogóle bardzo licho: na przednówku głównie jada kukurydzę, dowożoną tu z Węgier. Zmielona na mąkę i wrzucona we wrzątek, stanowi rodzaj włoskiéj polenty lub mołdawskiéj mamałygi. Garnek ogromny téj gęstwy przysposabia się zrana i stoi przez dzień cały. Doléwają do niéj kwaśnego mléka, a im ono bardziéj skisłe i starsze, tém im lepiéj smakuje. Rano, pośniadawszy, stawiają garnek na boku i przez cały dzień dochodzą do niego, jedząc co chwila. Do obiadu i wieczerzy rzadko zasiadają. Kiedy pojawią się kartofle, jedzą je zalane kwaśném mlékiem, podobnie jak kluski. Późniéj wyłączne ich pożywienie stanowi mąka owsiana, z któréj warzą kluski i pieką placki czarne i maziaste, pełne ości owsianych, a nawet garściami, bez wszelkiego gotowania i pieczenia, mąkę łykają. Mięsa prawie nigdy nie jadają, a niektórzy nawet i w największe święta; w takim tylko razie, gdy bydlę nagle padnie, właściciel je ćwiertuje, a górale rozkupują mięso po bardzo nizkiéj cenie i raczą się niém dowoli; mięso nieświéże nie razi ich podniebienia i pożywają je ze smakiem.
    Rolnictwo bardzo tu jest ograniczone, bo wyniosłe położenie nad poziom morza nie pozwala uprawiać jak tylko owies i kartofle; jęczmienia sieją mało, a żyta jeszcze mniéj, bo się nie udaje; dodawszy do tego cokolwiek kapusty, która atoli nie zwija się w główki, lecz pozostaje liściastą — będzie to już cała spiżarnia Podhalan. Zato len udaje się wybornie i uprawiają go dużo.
    Chów bydła dosyć znaczny, lecz jest ono drobne.