Strona:Verner von Heidenstam-Hans Alienus.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


WSTĘP.

Życie nas wiedzie od płochej zabawy,
Do ciszy starczych rozmyślań w zapiecku.
Dobrze starcowi, jako było dziecku...
Skosztujmyż teraz prozaicznej strawy.
Lutnię pokrywa kurz i plamy wina,
Struny stargane... dziej się wola boża!
Czyliż to życie nam nie przypomina
Oberży nocnej, bez ognia i łoża,
Gdzie się ciśniemy, zaspani napoły?
Mniejsza,...nie pytam poco tutaj jestem...
Dość, że mnie tutaj świątynne anioły
Przejęły groźnym swoich piór szelestem!
Toż smutek mój, gdybym się żalu skwirem
Nudził... purpurą byłby, a nie kirem!
Choć ból przenika czasem duszę srogi,
Wielbię ten żywot... dla innych ubogi!
Żyć, na igrzysko sił poglądać świata...
Przebaczać, kiedy zły los się panoszy...
I tam, gdzie innych łzy budzi zatrata,
Jako szaleniec płakać... lecz z rozkoszy!
———————————
Siedząc w ogrodzie, pośród drzew, wieczorem,
W zadumie nad tem, co mi życie dało,