Strona:Verner von Heidenstam-Hans Alienus.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


a drżą przed djabelskiemi sztuczkami piękna z naiwnością pierwszej lepszej, pyskatej, starej przeoryszy. Czas nasz sądzi, iż podobny jest do figury głównej na obrazie stropu, mniema, iż jest luterską silą, Chrystusem o mięśniach nosiciela ciężarów na placu targowym, który miota na świat gromy sądu. Ale Odrodzenie prawdziwe zadrwiłoby sobie z tego!
Hans Alienus odparł z tym samym co ksiądz uprzejmym uśmiechem:
— Nie pozwalam się uwieść drżączce bigoteryjnej czasów naszych, oraz strachowi pierwszych chrześcijan przed wszystkiem, co piękne. Wszystko u mnie skupia się w jednem ognisku. Tak gorąco pożądam piękna, jak gdybym żył w pełni rozkwitu Odrodzenia. Ale, zda się, nie wolno mówić tego w wieku wiedzy. Nawet starzy akademicy przeżegnaliby się, słysząc to wyznanie. Jeśli się natomiast oświadczy, że chuśtawka i chleb szafranowy jest to wszystko, czego się domaga prześladowany zmysł piękna, każdy nam uściśnie rękę i będzie podziwiał głębokość myśli naszej. A jednak nasuwa się myśl, że coraz to ostrzejsze ataki na ideały ascetyczne... do których zalicza się też uwielbienie brzydoty... jest to jeno przygrywka do przyszłych czasów, kiedy młode ręce wydobędą z grobu zaginiony, pogański kult piękna i utrwalą go na odmiennej, coprawda, podstawie. Kult piękna w pełnem świetle rozumu, to nic innego, jak kult życia w jego najwyższym kształcie, to cel życia przyszłego. Statua w muzeum watykańskiem mieści więcej marzeń przyszłości w swych linjach, niźli może najbardziej szczegółowe zapiski rzeczy, których pragnie rodzaj ludzki. Szuka się zazwyczaj w panteizmie religji przyszłości. Cóż to jednak znaczy?