Strona:Urke Nachalnik - Żywe grobowce.djvu/264

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


płynie spokojnie, normalnie, bez żadnych niespodzianek, jakie są chlebem codziennym w życiu tułaczy i niebieskich ptaków.
Usiadłem na ławce za naszą stodołą z silnym bólem głowy. Moje postanowienie i chęć zemsty, z jaką tu przyjechałem, opuściły mnie zupełnie. Czułem się okropnie osamotniony i nieszczęśliwy, aż serce pękało mi z bólu. Chciałem pozostać w domu i zapomnieć o przeszłości. Ale jak tego dokonać? Po rozważeniu niespodzianek, jakie zastałem w domu, zdałem sobie sprawę, że to jest niemożliwe. Brat ożenił się, ma już dzieci, zagarnął wszystko dla siebie. Po siostrach też poznałem, że im nie jest dobrze u brata i bratowej. Kiedy wracałem do dom u jeszcze za życia ojca, jako „początkujący“, też nie mogłem tu długo wytrzymać, a teraz...
Postanowiłem tylko wydobyć, co będzie możliwe i uciec stąd gdzie mnie oczy poniosą. Znajomy nasz, Żyd, handlarz koni, przeszedł obok mnie. Poznał mnie odrazu.
— Dzieńdobry! A to mi gość u nas...
Nic nie odpowiedziałem. Handlarz zbliżył się do mnie.
— Ny! Co taki zły jesteś? Tak długo u nas nie byłeś, to powinieneś być wesoły, że jesteś znów w domu. Oj... Nieboszczyk ojciec twój w moich oczach skonał, a przed śmiercią tylko ciebie wspominał. Mówił, że przez ciebie umiera, że ciebie najwięcej kocha ze wszystkich dzieci. Przed zgonem rodzina nastawała, by cię wydziedziczył, a on odpowiedział: Ja go uważam za takie same moje dziecko, jak i wszystkie moje dzieci. Nawet go więcej kocham; i dlatego, że on zbłądził, może nie z własnej winy, mam go wydziedziczyć? Nie, nigdy na to nie pozwolę. On potrzebuje jeszcze więcej niż ten drugi, — zaśmiał się gorzko ojciec. — Potrzebuje bawić się i używać i dlatego dam mu, co mu się należy. Twój ojciec mówił nawet, że on i matka nie rozumieli cię i dlatego tak się stało.
— Tak mówił ojciec? — zawołałem, zrywając się z ławki i chwytając go za klapę, potrząsałem nim, jakbym chciał z niego wydobyć głos ojca.
— Przysięgam ci, że tak twój ojciec mówił, a nawet rabin na pięć minut przed jego zgonem, to samo słyszał.