Strona:Urke Nachalnik - Żywe grobowce.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wyjściu z więzienia na wolność; reszta to mojem zdaniem literatura i nic więcej. Ja siedziałem piętnaście lat w rozmaitych celach, z różnymi więźniami. Zapewne przede mną więzień mówiłby szczerzej, niż to opisuje autor, opowiadając przebieg pewnej rozmowy, którą podsłuchał. Znam ja dobrze bohaterów tego opowiadania i zaręczam, że podobnej rozmowy o „robotach“ nigdy nie mogli prowadzić tak, by on ją mógł podsłuchać. Zresztą nie chcę się bawić w krytyka, powiedziałem tylko to, co wiem sam, znając materjały z jakich książka ta powstała.
Po wszystkich korytarzach więziennych wywieszono tablice z pięknemi napisami:
„Bądź moralnym, a będziesz szczęśliwym“. „Za używanie niemoralnych słów będziesz surowo karany“.
Muszę tu powiedzieć prawdę, że więcej dla uszlachetnienia dusz i ciał naszych, prócz tych tablic, nie dal nam nic. Kajdanki, karcer, pojedynki, — to, to i owszem.
Pogłoski o wojnie znów rozweseliły twarze więźniów, smutne po utracie tak dobrego naczelnika. Pewnego dnia, — o ile pamiętam, było to w lipcu, — patrzyłem z innymi więźniami przez okna piekarni, które oprócz krat miały jeszcze nałożone druciane siatki, aby więźniowie nie mogli wydawać chleba zamiataczom podwórza. Przyglądaliśmy się rozweseleni, jak pan inspektor wraz z innymi inspektorami wywoływali według nazwisk więźniów, ustawionych uprzednio przez dozorców. Puszczono na wolność małe wyroki, — o ile mi się zdaje, do roku więzienia, — a także tych, którzy należeli do wojska, a nie przekraczali półtorarocznego wyroku.
W serca więźniów z dużemi wyrokami wstąpiła nadzieja, że i na nich czas przyjdzie i pójdą na front. Tego dnia przyszedłem z pracy zmęczony, gdyż pieczono teraz z amerykańskiej mąki chleb dla wojska na front. Muszę też powiedzieć, że rygor na piekarni trochę się rozluźnił i od czasu do czasu udawało się coś ugryźć z tych amerykańskich darów Bożych.
W czasie kolacji krążyło nad Mokotowskiem więzieniem kilka ledwie dostrzegalnych samolotów. Strzelano gdzieś zbliska z armat i domyśliliśmy się, że są to samoloty wroga i że nieprzyjaciel musi być blisko Warszawy. W tem huk-