Strona:Urke Nachalnik - Żywe grobowce.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Więźniowie bez wyjątku tak posmutnieli, jakby od pozostania tego naczelnika zależała ich wolność. (Muszę tu powiedzieć, że ja nie mogłem zrozumieć, jak więźniowie mogą do tego stopnia uwielbiać tego, który bądź co bądź ich tu więzi). Ja u tego naczelnika siedziałem tylko około sześciu tygodni, gdyż pożegnał on nas zaraz po Nowym Roku i objął stanowisko naczelnika więzienia na Pawiaku. Naczelnik zaś z Pawiaka, p. Ficke przyszedł na naczelnika do Mokotowa. Nie znałem więc dobrze pana Bugajskiego. Raz jedyny widziałem go na piekarni; wypytywał każdego zosobna o pracę i o zdrowie. Więźniowie, kiedy mówił do nich, patrzyli na niego, jak na własnego ojca. Był to człowiek w średnim wieku, bardzo przystojny, wysoki, o energicznym, myślącym wyrazie bladej twarzy; człowiek szlachetny, wyrozumiały, o wielkiej kulturze, z zawodu prawnik, pracujący ideowo na polu więziennictwa od początku istnienia Niepodległej Polski. Dziś już od kilku lat pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości jako radca w departamencie karnym. Pracuje wciąż wytrwale nad ulepszeniem systemu więzieńnictwa. W ciąż ukazują się nowe jego dzieła o tem, jak karać, by więzienie dało pożądane skutki, by uszlachetniło duszę więźnia i umożliwiło mu powrót do społeczeństwa.
Wszscy więźniowie kryminalni mówią o nim z wielkim respektem i doprawdy sam przekonałem się w ostatnich latach, jaki przewrót w więziennictwie zrobił ten szlachetny człowiek dla dobra i kultury więźniów. Moje wykształcenie mam też w dużej mierze do zawdzięczenia jemu. On to dążył do tego, aby po więzieniach zakładano bibljoteki i pozwolił trzymać w celi materjały piśmienne. Założył nawet bibljotekę wędrującą dla więźniów. O jego szlachetności miałem później sposobność przekonać się na własnej osobie, o czem dalej będzie mowa. Narazie jednak wróćmy do tematu.
Po Nowym Roku, gdy nowy naczelnik objął władzę, w więzieniu zapanowało przygnębienie. Mokotowem rządził teraz pomocnik naczelnika, p. Dąbrowski. Był to człowiek dość energiczny i uczciwy, ale za to zarozumiały i mało kulturalny. Coprawda napisał on książkę; miałem sposobność ją czytać. Dość trafnie udało mu się ująć dolę więźnia po