Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przechadzce w ogrodzie wzrok jej padł na miejsce, gdzie zazwyczaj odkładano pocztę poranną. Szybko przejrzała korespondencję wybierając w pierwszym rzędzie koperty, które były jej znane. Później dopiero przeglądała mniej znane listy. Nie znalazła nic takiego, — coby ją szczególnie zainteresowało. Serce jednak biło jej tym razem silniej niż zazwyczaj, gdy zaznajamiała się z treścią listów. Gazeta wypadła jej z ręki.
Szybko podniosła dziennik i wpiła wzrok w zamieszczone tam fotografie, by się przekonać, czy się nie myli. Nazwiska umieszczone pod fotografiami, niczego nie mówiły. Natomiast sensacyjne nagłówki dosadnie określały o kogo chodzi. Jedna z fotografii przedstawiała podobiznę młodej dziewczyny.
Pod tytułem: „Niebywały sukces naszej policji“ hrabina przeczytała: „Kronika policyjna zanotowała niebywały w dziejach kryminalistyki sukces policji. Udało jej się bowiem zamknąć pod kluczem najgenialniejszych włamywaczy międzynarodowych.
Czytelnicy przypominają sobie zapewne głośne w swoim czasie włamanie do mieszkania hrabiny M. Tejże nocy znaleziono na ulicy zamordowanego policjanta. Również czytelnicy nie zapomnieli chyba zuchwałego włamania do skarbca banku, kiedy to wykradziono mnóstwo obcych walut, złota, brylantów. Ta sama świetnie zorganizowana banda ma na swym sumieniu jeszcze kilka bezczelnych włamań w kraju, nie mówiąc o kradzieżach, dokonanych w innych krajach...
Banda przejawiała tyle przedsiębiorczości i energii, że najzdolniejsi nawet agenci nie mogli znaleźć sposobu na jej zlikwidowanie. W Poznaniu banda ta posiadana luksusową willę do swej dyspozycji. Utalentowany komisarz Żarski, zrozpaczony niepowodzeniami w tropieniu bandy, popełnił samobójstwo. Złoczyńcy posługiwali się w swej pracy najnowszymi zdobyczami techniki.