Strona:Urke-Nachalnik - Gdyby nie kobiety.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O, nie! Raz tylko w życiu byłem gotów popełnić takie głupstwo.
— Zapewne z powodu zawiedzionej miłości! — uśmiechnęła się Ada kokieteryjnie. — Ciekawa jestem jak wygląda kobieta, dla której chciał pan popełnić samobójstwo?
Ada usiłowała świadomie skierować rozmowę na inne tory.
— Dla kobiety? Dla zawiedzionej miłości miałbym rozstać się z życiem? — zapytał się zdziwiony Milczek. — I pani mnie o takie rzeczy posądza?
— Więc dla jakiego powodu?
— Z głodu. Pięć dni głodowałem.
Wszyscy roześmieli się. Ale Janek nie dał się odwieść od tematu i, zwracając się do Antka, zapytał go:
— Masz maszynkę przy sobie?
— Mam jeszcze coś lepszego.
Obaj porozumieli się oczyma. Ada czuła, że siły ją opuszczają.
— Napędzacie mi strachu waszymi tajemniczymi mrugnięciami i rozmówkami — rzekła Ada. — Wytworzyliście nastrój, jakbyście mieli zamiar stoczyć z kimś bój.
Janek odparł:
— Uspokój się, nic ci nie grozi z naszej strony. Z tobą wojować nie będziemy.
— Ale co to ma znaczyć, że do mnie do pokoju przy byliście uzbrojeni? — udawała Ada obrażoną, odzyskawszy po wyjaśnieniu Janka pewność siebie. Czuje się dotkniętą waszym zachowaniem.

Ada wstała z miną pogniewaną, udając się do przyległego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi. Janek chciał podążyć za nią, by ją przeprosić, ale Milczek zatrzymał go i szepnął mu na ucho:
— Idziemy stąd, ale już!