Strona:Ulicą i drogą.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O PRZYJEDŹ...



 
O przyjedź do mnie! tak piękny świat cały.
Nowa nadzieja, nowa zieleń rośnie!
Słowiki mi się w parku rozśpiewały
I wiatr w zaroślach wzdycha tak miłośnie!
Wiosna rozściela różnobarwny kilim
I mknie ku słońcu w zaprzęgu motylim...
Przyjedź! marzenia złote będziem snuć
I znowu czaszę rozkoszy wychylim —
O wróć się, wróć!
 
O przyjedź do mnie — i swojem zjawieniem
O szczęściu mojem znowu zawyrokuj,
Jak wiosna, ożyw mię miłości tchnieniem
I stop, jak śniegi, troskę i niepokój.
Niech twa obecność życie mi upiększy —
Na cóż myślami smutnemi się truć?...
Całować będę, u nóg twych uklękłszy,
Kształt twojej ręki, od jedwabiu miększy —
O wróć się, wróć!

1922