Strona:Ulicą i drogą.djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W PARKU


 
Od słowiczych tęsknych skarg
Dźwięczał młody, wonny park.
Tęskne myśli — w nocną ciemnię —
Rozśpiewały się znów we mnie...

Myśli moje! wieleż wam
Do wyznania dzisiaj mam!
Wiosna — park ten — i te pieśnie —
Czyż i szczęście moje wskrześnie?

Było tyle, tyle chwil!...
Chyl się moje czoło, chyl!
Milej tobie było pono
Giąć się przed nią, przed wyśnioną...

Jakby w duszy patrzył głąb,
Kasztan poprzez muru zrąb
Skłaniał głowę swoją wonną
Nad ławeczką mą ustronną...

1920