Strona:Tytus Czyżewski - Lajkonik w chmurach.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wszakże i ptaszkowi nie bronisz
Gdy za motylkiem goni,
Ani w Wiśle szczupakowi
Gdy się gdzieś o brzankach dowie.

ŚWIĘTY FRANCISZEK:
Przestań gadać sprośności
Nieczysty Lajkoniu,
Bo gdy nie przestaniesz,
To zawołam matkę-Wisłę
By zatopiła twoje
Zwierzynieckie włości

(woła)
Hej, Wisło, matko Wisło!

A wtedy od ulicy Grodzkiej
Od Wawelu, od Kazimierza miasta
Nadchodzi smukła niewiasta
W niebieskiej jedwabnej sukni
W rękach trzyma dwie putnie
Pełne wody
W których pływa twór wszelaki
Ryby i raki.

WISŁA:
Rozkaż tylko mój Ojcze
A chlusnę w Zwierzyniec
Aż się utopi ten niec-
ny pohaniec

CHÓR PRZEKUPEK:
(lamentując)
Ojcze święty nie pozwól
Aby Wisła nas zalała
Jakżeby przekupka
W małym Rynku
Jarzyny sprzedawała

CHÓR FJAKRÓW:
Święty Franciszku, kochany braciszku
Gdy nas Wisła zaleje
To gdzie się biedny fjakier
Ze swą szkapą podzieje...

CHÓR STUDENTÓW.
Jak się Wisła rozleje bez końca,
Nie puści nas na majówkę do Tyńca...