Strona:Tryumf.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jodły i leszczyny i gąszcze. Niedaleko od tego jeziora stał nasz dom. Słuchaj, jakbym chciał, żebyście mnie tam przewieźli, przywiązali do deski i puścili na wodę. U nas tam, na północy, mewy latają nad wodami... Jakbym chciał, żeby nademną latały... Czy to jest niemożliwe, żebyście mnie tam przewieźli, na północ, nad nasze wielkie jezioro?...
Mówić z niesłychaną żałością; tyle lat zbiegło, a każde słowo pamiętam.
I znowu milczeliśmy chwilę; Horwen podniósł nieco głowę, spojrzał po sobie i po pościeli i rzekł, prawie szepnął, z ogromnym smutkiem i przygnębieniem:
— Jakie to brudne...
Istotnie koszula jego, poszewka na poduszce, prześcieradło, wszystko było niezmienione widocznie od bardzo dawna.
— Dlaczego nie każesz posługaczce zmienić? — spytałem.
Popatrzył na mnie z uśmiechem i zdziwieniem:
— Ty się pytasz? Wszakże sam pomógł mi wyprzedać i wyzastawiać wszystko, co miałem. Nie mam nic, tylko to, co widzisz...
Kurcz ścisnął mi gardło, on zaś schylił głowę ku piersiom i milczał. Milczał dość długo, poczem znów mówił:
— Nie, nie wszystko. Tam w kuferku, mam jeszcze jedno czyste prześcieradło, czystą poszew-