Strona:Tryumf.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Czemuż tak?
— Schwarzenberg, ten minister, prosił, żeby go zaprosić na jelenie. Ponieważ ma mi tam załatwić pewną kwestyę drogową — — niechcemi się tego — ale przypuszczam, że prędzej przeprowadzi. Zresztą ci Niemcy to się tak wpraszają —

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Doprasam się tys łaski pana hrabiego, leśny mi zajon krowe, jo tys biedna wdowa, dziecko małe pasło, niewiedziało — — przez mlika my jus trzeci dzień —
— Ja się tem nie zajmuje. Byliście u pana nadleśniczego?
— Miemiec! Byłam, ale mie nie rozumioł — za drzwi mie jogier wypchnon —
— No to się postarajcie o takiego, co po niemiecku umie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Prose tys łaski jaśniewielmoznego pana hrabi, joby kciał ściele w lesie kupić, ale mi tys brakuje do fury dwanaście grajcarów, pon leśnicy Vyklepal mie odesłał — ze nimo prawa —
— Moi kochani, jabym chciał, ale jak pan Vyklepal się nie zgadza, to ja nie mogę. To od niego zależy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Słuchajcie no Czaja, powiedzcie ludziom wyraźnie, że jak będą na ludowego kandydata głosowali, to się niemają co spodziewać regulacyi