Strona:Tryumf.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— A to nie do wytrzymania. Pusiu! Znowu jakaś składka „na oświatę“! Dopiero co dałem odczepnego dziesięć koron na jakiś „cel narodowy“. Nie dam nic i basta! Moje dzieci mają z torbami iść dlatego, że się pierwszemu lepszemu tromtadracie podoba chłopów „oświecać“? „Polskę“ robić!
— Rhaz nie daj, to ci dadzą pokój! Zwydhrzyli się. To nawet ghrzech — chłop jak się uczy, to zahaz anahchista. Jutho ojciec Ignacy będzie miał w zamkowej kaplicy specyalną mszę na intencyę nawhócenia wszystkich zbłąkanych naszych pahafian, a taką samą mszę odphawią w sobotę w klasztohrze. Posłałam pięćset rheńskich. Jak się jest rhaz powołaną na stanowisko phrzez Opathrzność — —

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Cóż, moi drodzy, człowiek teraz nawet swobody mówienia niema. Odezwij że się teraz głośno, że za czasów pańszczyzny, kiedy chłop nie umiał czytać i pisać, a jak co przeskrobał baty brał, i chłop się miał lepiej i pan się miał lepiej i obu było lepiej. Zakraczą cię, zawrzeszczą, przezwą obskurantem, zacofańcem, gotowi zadziobać! Smutne to są czasy, gdy wolny obywatel we własnym kraju nie może śmiało swego zdania wypowiadać...
— Choć taki mąż stanu, jak wuj, nie powi-