Strona:Tryumf.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


twy nasze miały być jednakowo thaktowane. Nikt nigdy. Zhesztą, phoszę ojca, czy mam rhacyę?
— Pani hrabino, Chrystus Pan urodził się wprawdzie w stajence, ale z królów pochodził. O tem nie trzeba nigdy zapominać.
— A widzisz! A widzisz! Jeździsz po Pahyżach i nasiąkasz masonehyą. Chrystus z khólów pochodził nie na to, żeby o tem w niebie nie pamiętać. Rhówności niema, nie było i nie będzie! Phawda, ojcze?
— Jest dziewięć chórów anielskich, mocy różnej, są święci więksi i mniejsi, apostołowie nawet nie byli jednakowo umiłowani przez Chrystusa Pana, pani hrabino.
— A widzisz! A widzisz! Masz phrzewhócone w głowie!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Phoszę ojca, ja uważam, że to jest mój obowiązek czuwać nad zbawieniem całego Tatahowa i Bałwanowszczyzny, że do tego zostałam powołana przez Opatrzność. Więc phoszę, niech ojciec im powie podczas kazania, że jakby się tu jaki agitatoh socyalistyczny, albo bhoń Boże jeszcze gorzej anahchistyczny khęcił po wsiach, to mają go związać, obić i do dwohu odstawić, zkąd się go odda żandarmom. Ale obić koniecznie. Phoszę nie zapomnieć. Bahdzo się cieszę, że to z ust obcego księdza usłyszę. Nasz phoboszcz