Strona:Tryumf.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Psssjakhew! Psssjakhew! Psssjakhew!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Phoszę pana, bez ohtoghafii polskiej można żyć. Adaś, dzięki Bogu, nie będzie pothrzebował być bakałahrzem. A po fhancusku pisze już tehaz phawie bez błędu. Phoszę go nie męczyć błahostkami.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Napisałem do Bogusia, żeby mi się nie mieszał do żadnych obchodów listopadowych, pochodów na Trzeciego Maja, ani żadnych tym podobnych narodowo-gimnazyalnych głupstw. Poleciłem mu także unikać wszelkich podawań ręki tak zwanym kolegom — takem mu napisał — z wyjątkiem tych, których zna z domów.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— Taki jestem zirytowany mój Fredzie, że strach!
— Albo co znowu?
— Przyszły mi z poczty pisma i znowu na nas napisali, nawet względnie w przyzwoitem piśmie!
— Cóż takiego?
— A mówiłem z Augustem przed wyjazdem do was. Powiada: znowu będą na mnie krzyki, że kupiłem majątek na Węgrzech, a nie na Śląsku, a ja wiem, do jakiego stopnia dyrektor kamery arcyksiążęcej sobie nie życzy, aby kto z nas na Ślązku kupował. Cóż miałem z pieniądzmi ro-