Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wypowiedzenia słowo jego było największem. „Pewną jest rzeczą — mówi Nowalis, — że przekonanie moje nabiera mocy, jak tylko inna jakaś dusza chce w nie wierzyć.“ Stanowiło to łaskę niezmierną, i nigdy nie zapomniał Mahomet tego owej dobrej Kadidży. Znacznie później, Aisza, młoda, świetnej urody, najulubieńsza z żon jego, kobieta, która istotnie odznaczyła się wśród muzułmanów wszelkiego rodzaju przymiotami w toku długiego swego życia, zapytała pewnego razu Mahometa: „Powiedzno, nie wartażem więcej od Kadidży? Ona była wdową, była stara, pozbawiona wdzięków: nieprawdaż, ty, panie, kochasz mię więcej, niż Kadidżę kochałeś?“ — „O, nie, na Allaha! — odrzekł Mahomet. — Ona uwierzyła we mnie, kiedy nikt z ludzi wierzyć nie chciał. W świecie całym jednego tylko miałem przyjaciela: ona nim była!“ Seid, niewolnik jego, też weń uwierzył: tych dwoje, wraz z młodym jego bratem stryjecznym, synem Abu Taleba — oto pierwsi nawróceni.
To temu, to owemu mówił Mahomet o swojej doktrynie, lecz po większej części spotykał drwiny, obojętność: w ciągu trzech lat udało mu się, jak przypuszczam, zdobyć trzech tylko zwolenników. Powodzenie jego rozwijało się nader wolno. Zachęty do wytrwania, z jakiemi się spotykał, tworzyły zwykle używane w takich wypadkach względem takiego człowieka formułki zachęty. Po trzech latach nikłych powodzeń sprosił on czterdziestu głównych swych krewniaków na ucztę, podczas której powstał i powiedział, co miał w duszy, dodając, iż posłannictwo jego zasadza się na rozgłoszeniu tego po świecie wśród wszystkich ludzi, iż to właśnie jest rzeczą najwyższą, jedyną; przemó-