Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łym swoim mózgiem; że wie, iż świat ten ma rzeczywiście jakieś prawo sprawiedliwe, chociaż niezgłębione dla niego, iż dusza tego świata jest dobra, iż rola jego zasadza się na stosowaniu do prawa wszystkiego i spełniania w milczeniu pobożnem tego prawa, bez jego dyskutowania, będąc mu posłusznym, jako niepodległemu rozumowaniom prawu.
Powtarzam: to stanowi dziś jeszcze jedyną znaną moralność. Człowiek może być prawym i niezwyciężonym, cnotliwym i kroczyć drogą, ku zwycięztwu pewnemu prowadzącą — jak raz o tyle tylko, o ile jest sprzymierzeńcem wielkiego i głębokiego prawa świata, i to wbrew wszelkim prawom powierzchownym, znikomościom czasowym, względom na korzyści lub straty; o ile współdziała temu wielkiemu prawu pierwotnemu — jest zwycięzcą, o ile nie — zwyciężonym. Pierwszy zaś krok do tego współdziałania tworzy świadomość pełna i szczera, że prawo owo istnieje, że jest ono dobre i jedyne dobre! Oto dusza islamu, oto też mianowicie dusza chrześcianizmu, albowiem islam może być określonym jako mętna forma chrześcianizmu: gdyby ten ostatni nie istniał, islam nie powstałby także. Chrześcianizm też nakazuje nam przedewszystkiem rezygnacyę w Bogu. Nie powinniśmy bynajmniej słuchać podszeptów ciała i krwi, nie powinniśmy bynajmniej dawać ucha jałowym subtelnościom, marnym przykrościom i żądzom; winniśmy wiedzieć, iż nic nie wiemy, iż najgorsze i najokrutniejsze w naszych oczach zło nie jest tem, czem się wydaje, iż cobądźkolwiek nam się przytrafi, należy to nam przyjąć, jako rzecz zesłaną przez Boga z wysokości, i rzec: „Jest to dobre i mądre, Bóg jest wielki!“ „Nawet gdyby miał mię On za-