Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mekki, podczas ramadanu, — powiedział pewnego dnia Kadidży, która z domem całym niedaleko się ztamtąd tego roku znajdowała, że, dzięki niewymownej i wyłącznej łasce nieba, przeniknął teraz wszystkie te tajemnice, że wyszedł już ze zwątpień oraz mroku i przejrzał kompletnie. Nabrał przekonania, że bałwany, z formułami, były niczem, były nędznemi kawałkami drzewa, że we wszystkiem i ponad wszystkiem unosi się Bóg, że trzeba porzucić wszystkie bałwany i zwrócić się ku Niemu; że Bóg jest wielki, że oprócz Niego niema nic wielkiego! On jest rzeczywistością, a bałwany drewniane nią nie są. On tylko istnieje rzeczywiście. On ludzi stworzył pierwotnie, podtrzymuje nas wciąż; ludzie i wszystkie rzeczy tworzą tylko cień Jego, odzienie czasowe, ukrywające wieczną wspaniałość. „Allah akbar“ (Bóg jest wielki), a więc też i „Islam“ (trzeba się poddać Bogu). Cała siła ludzka, tak dla tego, jak i dla tamtego świata, leży w tem poddaniu się z rezygnacyą Jemu, cobądźkolwiek On by z nami uczynił. To, co On nam zsyła, chociażby to była śmierć i coś gorszego nawet od śmierci, powinno być dobrem, najlepszem: winniśmy Bogu zaufać. „Jeśli na tem polega Islam — powiada Goethe, — to czyż wszyscy nie żyjemy w islamie?“ Tak, wszyscy ci z pośród nas, czyje życie ma jakąś wartość moralną, tak właśnie żyją. Po wszystkie czasy za najwyższą mądrość człowieka uważano nietylko proste poddanie się konieczności — konieczność sama przez się zmusi każdego do poddania się, — lecz to, że człowiek wie i wierzy, iż surowy rozkaz konieczności był najmądrzejszym, najlepszym, najpotrzebniejszym; że wyrzeka się on szalonej pretensyi wymierzania tego wielkiego świata bożego ma-