Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czasy stopień mniej lub więcej zupełnego zwycięztwa nad strachem określi, o ile pewien osobnik jest człowiekiem.
Niewątpliwie ten rodzaj męztwa starych Normanów trąci wielką dzikością. Snorri opowiada, że uważali oni za hańbę i nędzę nie paść w boju; a jeśli śmierć naturalna zdawała się zbliżać, sami ciało swe pokrywali ranami, ażeby Odyn mógł ich przyjąć, jako zabitych w boju wojowników. Przy nadejściu śmierci starzy królowie nakazywali siebie złożyć na statku: statek pędził z żaglami wydętemi, podczas gdy ogień powolnie się na nim rozpalał, ażeby, już na pełnem morzu, mógł się wzniecić pożar i statek zapłonął wielkim płomieniem, a godnie pochował w ten sposób starego bohatera, wśród niebios i oceanu zarazem! Dzikie to tudzież krwawe męztwo, męztwo jednakże swego rodzaju, lepsze, jak mówię, niż nic. A co za nieokiełznana także i surowa energia w starych królach morza! Widzę ich milczących, z ustami zaciętemi, wyzywających dziki ocean z jego potworami, i wszystkich ludzi i wszystko: to przodkowie naszych Blake’ów i Nelsonów! Żaden Homer nie śpiewał tych normandzkich królów morza, lecz małą i niewielkiej doniosłości dla świata okazuje się odwaga Agamemnona w porównaniu z odwagą niektórych z nich, jak naprzykład Hrolfa normandzkiego! Hrolf lub Rollon, książę Normandyi, dziki król morza, w tej chwili jeszcze posiada swój przyczynek w rządzie angielskim.
Ale wszystko to nic jeszcze nie znaczyło, nawet te dzikie wycieczki i bitwy morskie w ciągu tylu pokoleń Chodziło jeszcze o zdecydowanie, jaki rodzaj ludzi był najsilniejszym, kto komu miał rozka-