Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/265

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tytańskiej, pod któremi, gdy siły wraz z życiem ich opuściły, leżą dziś pogrzebani.

Przypadkiem lub umyślnie pisałem już o tych trzech bohaterach pióra, o czem wie większa część z pośród was, nie potrzebuję tedy mówić czy pisać to samo po raz wtóry. Tu zajmują nas oni przedewszystkiem jako prorocy osobliwi tego wieku osobliwego; moc prorocza w nich się mieściła, — a widok ich wśród swego świata może nas na wiele myśli naprowadzić! Uważam ich wszystkich za ludzi mniej lub więcej bezpośrednich, usiłujących w sposób prawy i nieświadomie przeważnie stać się bezpośrednimi, oprzeć się na wiecznej prawdzie rzeczy. Takimi byli oni w stopniu wyróżniającym ich znakomicie z nędznego tłumu sztucznego współczesnych, co czyni ich godnymi tego, by uważano ich za głosicieli niejako prawdy wiecznej, za proroków wieku, w którym żyli. Wola natury samej to im nakazała. Byli to ludzie takiej wielkości, że nie mogli żyć nierzeczywistościami: obłoki, piany tudzież nicość wszelka zapadała się pod nimi. Stanąć mogli oni tylko na twardym gruncie i niemożliwym był dla nich żaden spokój, żaden ruch prawidłowy, dopóki na takim gruncie się nie oparli. I o nich powiem, że byli do pewnego stopnia synami natury wśród wieku sztuczności, że byli ludźmi oryginalnymi.
Na Johnsona naprzykład patrzyłem zawsze jako na jednę z naszych wielkich — z woli natury — dusz angielskich. Człowiek to szlachetny i silny; do końca tak wiele zostało w nim pierwiastków, które rozwinąć się nie zdołały: w żywiole łaskawszym stałby się on