Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przebaczenia, szlachetnej oraz naturalnej litości i wspaniałomyślności. Mahomet nie wygłasza apologij dla pierwszych, ani też nie przechwala się drugiemi. Każdy z tych czynów podyktowało mu serce, a wymagała taka lub inna okoliczność. Człowiek ten nie posiadał mowy słodkawej! Jeśli okoliczność tego żąda, objawia się w nim jakieś niewinno-naiwne okrucieństwo: ten nie namyślał się długo. Mówi on często o wojnie w Tabuku. Ludzie jego, wielu z nich przynajmniej, wzdragali się wówczas iść naprzód, składając winę na upały, żniwa oraz inne pozory: nie może on tego zapomnieć w żaden sposób. — Wasze żniwo? Ależ ono jest rzeczą dnia jednego. Cóż się stanie ze żniwem waszem przez wieczność całą? Czas gorący? Tak, zapewne, gorąco, — ale „w piekle będzie goręcej!“ Czasami rzuca gruby sarkazm, jak naprzykład mówiąc do niewiernych: „Otrzymacie sprawiedliwość za czyny wasze, będą wam one skrupulatnie zważone: nie będziecie oszukani na wadze!“ Zawsze przykuwa on wzrok do samej rzeczy, i widzi ją, a wielkość jej dotyka czasem niemocą jego serce. „Napewno!“ — powiada. Wyraz ten widnieje czasami w Koranie, jako sam przez się tworzący zdanie: „Napewno!“
I żadnego dyletantyzmu w Mahomecie, jest to wszystko dla niego kwestyą potępienia i zbawienia, czasu i wieczności — bierze ją całą siłą życia do serca! Dyletantyzm, hipoteza, wyrozumowywanie, rodzaj amatorskiego poszukiwania prawdy, igranie z nią i kokietowanie — jest najbardziej zbrodniczym grzechem, źródłem wszelkich innych, możliwych do wymarzenia. Polega on na tem, że serce i dusza człowieka nigdy się dla prawdy nie otwo-