Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 43 —

Przed obrazami świętémi stawał,
Jakby litości wzywać się zdawał.
To udręczony duszy widziadłem,
Słuchał coś, słuchał z licem wybladłém;
A ile razy krzyk małych dzieci
Bywało, uszu króla doleci,
Zrywa się z miejsca, bez związku gada
I w najtajniejszym kącie przysiada.
Tak było długo że król się smucił,
Aż raz naprawdę we łzach się rzucił
I zaręczoną zaczął pokutę;
Odprawił swoje rycerze sute,
Odprawił druha, starego kata
Co tyle ludzi zgładził ze świata;
Wreszcie na biednéj mnicha pościeli,
Skonał przykładnie w ubogiéj celi. —

Po śmierci jego w niedługim czasie,
Raz po zamkowym chodząc tarasie,
Dzieci królewskie, rycerze, damy,
W cieniach ogrodu między dębami,