Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 37 —

Spieszy król stary do drzwi Franciszka,
A ptak spłoszony, odpadła szyszka,
Włosy mu wznosi twardémi druty;
Dobywa często sztylet okuty,
Na strony baczne posyła wzroki,
I daléj idzie prędszémi kroki.
Niebo spokojne na podorywce,
Oj! biedni, biedni świata szczęśliwce,
Co wam do Nieba?

I daléj kroczy:
Owóż i chata, przeciéra oczy,
Bo mu się zdało, że po nad mnichem
Stał cień perłowy z złotym kielichem
I gwiazdą w górze. —

Ej! to się zdało!
Znać miesiąc głowę posrebrzył białą
Dziwnego starca, który w téj dobie
Srogą pokutę zadawał sobie.