Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 26 —

I gdzie za płotem wieśni koniarki,
W noc księżycową dmą we fujarki.
A jeszcze w burzę.

Na stronie wschodniéj
Choć się zdawało jak najpogodniéj,
Na samym krańcu niebieskiéj fali,
O jaką milę, i jeszcze daléj,
Zobaczył sternik siedząc przy sterze
Mały obłoczek jak wiotkie pierze,
Co się powoli wyniósł nad wały,
Jak kulka krągły, skupiony, biały.
Poczém wiatr morski zerwał się nagle,
Pękały liny, darły się żagle;
Pod chmurném niebem morze ze wnętrza,
W góry olbrzymie swe wody spiętrza,
A po gniewliwéj nieba zieleni
Coraz to kilka zcieknie promieni
Na rozszalałe morza głębiny,
Jak przetopione kropelki cyny. —
Więc się wściekłemi porwą uściski
Morze z chmurami, przelotne błyski