Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 21 —

— Co chcesz, uczynię: — a Święty na to:
— Masz ty, wielmożny królu, za kratą
Ubogie więźnie okute w dyby,
Uwolnij ludzi, jako ja ryby.
— Zrób jeszcze jedno, a klnę się tobie,
Że jakom żywy, co zechcesz zrobię. —
Więc starzec sięgnie między puhary,
Kędy pieniędzy stało dwie miary,
A zaczerpnąwszy ważne dukaty,
Potrzęsie ręką na lite szaty.
Jako z kropidła woda wytryska,
Tak mu z pod palców krew się wyciska
Bujnemi deszczu leci strugami,
I zbroje plami, jedwabie plami. —

— Cud! cud! — i wszystko co tylko żyje,
Zgina kolana, w piersi się bije;
Dopiero Święty: — Słuchajcież, prawi,
Patrzący na was serce się krwawi,
Co wy robicie, trzodo bezbożna!
Krzywdzicie ludzi, a czy to można