Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A co mniejszy to butniejszy,
Każden rękę wsparł na biodrze,
I poszumia Niemiec słowem
Ku wezbranéj patrząc Odrze.
Tyle krajów Cesarz posiadł,
Zaczby jedna Lechja dzika,
Jako Pardwa ubiedz miała
Z pod przemyślnych rąk Henryka.
Stoją skrzynie złota pełne
Więc i blach i hełmów złotych,
Toż koronę Bolesławów
Łacno nam dorzucić do tych.

Gdy tak radzą Cesarz, Pany,
I biskupy i Pisarze,
Poseł Lacki im pościąga,
Te niemieckie butne twarze.
Acz z pokojem w progi wchodzi
Nie uniża grzbietu krnąbnie,
Szabli dzierżąc się, nie wiada
Słowo powie, czy w zbrój rąbnie.