Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Za twojego Poljonie szczęsny konsulatu,
„Złote powróci wieki zgrzybiałemu światu
„Syn, w którym się rodzica zalety rozmogą.“ —
— I tak poi się Cezar niebieską Eglogą,
Gotowy do imienia Augusta Cezara
Przyjąć i tytuł Boga gdyby nie cień Varra....
Gdyby zbiegiem boleśnych, nie Bożych wydarzeń,
Bóg pokoju nie został bożkiem samych marzeń!
Omylił się Virgilli, któż bo się nie myli?...
Nie ku tobie wybiegał duch wieszczéj Sybilli,
W muzyce wiecznych głosów nie słyszał o tobie
Ale o tém dzieciątku położoném w żłobie......
Żegnaj udatna próżni wielkiego Augusta!
I choć urocze gracje na twe biegą usta,
Przecie żegnaj w rozpady zagnany bezdenne,
Sen kamienny rozpędza czoło twoje senne.

Po Auguście Tyberius, starzec, kozieł zgniły,
Ściąga złośliwe usta by zęby zakryły;
A na pożółkłém czole marszczki się zebrały,
Jak schody ze Senatu do Tarpejskiéj skały.